sobota, 6 lutego 2016

130

Hej hej :)

Witam sobotnio :)
Dziś u mnie mniej kolorowo,mniej kwieciście,a bardziej stonowanie...
Tym razem zachciało mi się odrobinkę spokoju dla oczu :P :) :) :)
Oto skromna,w brązie i bieli kartelucha...






W odpowiedzi na Wasze pytania w komentarzach pod poprzednim postem,dotyczących w jaki sposób zabarwiłam listki,już tłumaczę :)
Dawno,dawno temu,gdy nie marzyło mi się jeszcze nawet,że kartki staną się aż taką moją wielką miłością;gdy bałam się wtedy jeszcze,że sklepy internetowe gryzą  :P;) radziłam sobie jak umiałam :) Barwiłam kartki z bloku technicznego,zaprasowywałam serwetki itp.itd.
Uchowały mi się właśnie takie papierki własnej produkcji,które zabarwiałam kawą rozpuszczalną ( kiedyś nawet barszczykiem w proszku :)
Po wycięciu listków potraktowałam je jeszcze dodatkowo brązowym tuszem  :)
Ot co,cała tajemnica :)
Cieszę się,że przyjęły się z Waszym entuzjazmem :)
Lubię takie sposoby i do tej pory staram się przemycać do moich prac takie recyklingowe rozwiązania :)
Zbieram różne " śmieci ",wierząc  w to,że kiedyś je wykorzystam :)
Gorzej z miejscem na przetrzymywanie tego całego " ekwipunku ",który upycham wszędzie gdzie się tylko da :) I tak przystopowałam nieco ostatnio,bowiem mój syndrom chomika daje w kość rodzince.Wciąż na mnie krzyczą !!!  A jednak przechowuję wszystko,bo a nóż zachce mi się wrócić do wiklinki,albo do masy solnej...
Kto wie ...
Ja sama dzisiaj nie wiem,co mi strzeli do łba jutro,a co tu myśleć o KIEDYŚ ;P
Po prostu - lubię być przygotowana na takie moje ewentualne wyskokowe zmiany :)

Kończąc,przypominam o wyzwaniu na Scrapkowo.pl :)
Szczegóły TUTAJ

Ok...trochę się rozpisałam ...
Zmykam :)

Dziękuję Wam za przemiłe komentarze :)
Miłego weekendu :)
Pa pa :)
<3